Czy bogatemu mężczyźnie łatwo znaleźć żonę?

Czy majętność mężczyzny to faktycznie niekwestionowany atut na rynku matrymonialnym?

Pokutuje pogląd jakoby zaradnemu, bogatemu mężczyźnie łatwo było znaleźć kochającą małżonkę. W istocie jest to diabelnie trudne zadanie… Raz za razem napotyka kobiety zainteresowane głównie zasobnością jego portfela, chcące ułożyć sobie wygodne życie z bankomatem lub pragnące wybić się na plecach faceta, a nie zainteresowane autentyczną, partnerską z nim relacją. W drugiej kolejności napotyka kobiety, które wprawdzie bywają atrakcyjne, ale szybko okazuje się, że są neurotyczkami albo z innych powodów mają trudny charakter lub przykre usposobienie. W trzeciej kolejności napotyka kobiety, które wprawdzie są atrakcyjne fizycznie, ale mają ubogie wnętrze, brakuje im ogłady i obycia albo nie znają wartości pieniądza i wysiłku, więc nie doceniają pracy mężczyzny.

Majętni faceci mogą również mieć różnorakie obawy względem potencjalnych kandydatek na małżonkę.

Niejeden zamożny mężczyzna martwi się, czy jest darzony przez partnerkę uczuciem za to, jaki jest, czy za to, czego się w życiu dorobił.

Bogaci panowie mogą obawiać się, że trafią na kobietę, która tylko „poluje na alimenty” albo zainteresowana jest wyłącznie luksusem i opuści partnera w razie kryzysu finansowego.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wszystkie te same problemy, które dotyczą każdej osoby poszukującej drugiej połówki.

Z drugiej strony majętny facet nie jest automatycznie spostrzegany jako osoba atrakcyjna w perspektywie trwałego związku. Niektóre kobiety podchodzą do takich osób ze zdwojoną ostrożnością. Obawiają się bowiem, że staną się maskotkami kilku sezonów, a potem, gdy namiętność w związku naturalnie nieco zmaleje, zostaną odstawione i zgodnie z postanowieniami intercyzy zostaną z niczym, ale starsze o kilka lat. Panie obawiają się także, że bogaty mężczyzna po prostu nie będzie wierny, bo mając zasobny portfel bez trudu przyciąga partnerki zainteresowane prestiżem i przygodą. „Jeśli codziennie chce mieć świeże pieczywo, nie muszę być właścicielem piekarni” – powiadają przecież niektórzy majętni panowie.

Kobiety martwią się też, że nie sprostają wysokim wymaganiom i zostaną wygryzione przez konkurentki (tak zwane kłusownictwo seksualne bynajmniej nie jest rzadkim zjawiskiem). Niektóre kobiety martwi też perspektywa braku równej pozycji w związku, czy wręcz ubezwłasnowolnienia od partnera utrzymującego rodzinę i gwarantującego byt na wysokim poziomie. Nie chcą też o sobie myśleć wyłącznie w kategoriach ozdoby, symbolu prestiżu mężczyzny, a tak małżonki bardzo majętnych mężczyzn bywają niekiedy traktowane zarówno przez partnerów, jak i przez inne osoby, a nawet same nabierają takiego poczucia. Nie bez znaczenia jest także specyficzna jakość związku z bogatym mężczyzną – niektórzy są tak zapracowani, że w domu bywają okazjonalnie, a większość czasu spędzają w biurze, w podróżach służbowych. Nie każdej kobiecie lekko przychodzi prowadzenie domu podczas gdy partner bywa na salonach i dalekich podróżach, ponieważ zazdrość daje się we znaki.

Do tego należy jeszcze dodać silną presję otoczenia, które etykietuje kobiety żyjące w takich związkach krańcowo negatywnie, określając je jako „utrzymanki sponsorów” lub w podobny sposób.

Jak widać bogactwo, które może wynikać z ponadprzeciętnej zaradności mężczyzny, wbrew obiegowej opinii wcale nie jest czynnikiem jednoznacznie ułatwiającym mu znalezienie kochającej żony. Być może niektóre z wymienionych problematycznych aspektów sytuacji są odpowiedzialne za częstość rozwodów wśród finansowych elit?

 

Komentarze

komentarzy

Rafał Opublikowane przez: