Facetów i kobiet rozmowy w metrze

Rozmowy ludzi w metrze bywają tak osobliwe, że czasem żałuję, iż zwykle jeżdżę autem. Weźmy na przykład moją ostatnią przygodę…

Żeby nie tłuc się w godzinach szczytu samochodem po zakorkowanym śródmieściu zaparkowałem przy jednej z końcowych stacji i przesiadłem się do wspomnianego metra. Wkrótce potem do wagonu wsypała się też grupka trzech dwudziestoparoletnich facetów. Najwyraźniej wracali z siłowni. Pomyślałem – zuch-chłopaki, będą się dziewczynom podobać… I wtedy się zaczęło.

Następna stacja: kobiety mają program 3 razy Z

Zanim dotarliśmy do kolejnego przystanku poznałem stanowisko tych młodych mężczyzn na temat płci pięknej. Najstarszy wyjaśniał pozostałym, by uważali na kobiety, bo one mają w głowach program 3 razy Z. Koledzy nie wiedzieli, co to oznacza, więc z nieskrywanym zadowoleniem ich wtajemniczył. „Zamążpójście, zaciążenie, zadłużenie! One o niczym innym nie myślą. Najpierw będą kusić seksem, potem wmanewrują w to całe małżeństwo i dzieci, a na koniec zostawią cię z długiem na grube lata”. „Jakim długiem?” – zapytał jeden z młodszych. „Alimentacyjnym!” – odparł wybuchając szyderczym śmiechem najstarszy.
Cóż za błyskotliwa psychologia – pomyślałem z przekąsem.

Następna stacja: dwie dziunie

Przyszła pora na kolejną stację metra. Wagon trochę się przerzedził, ale – tuż przed zamknięciem się drzwi – do środka wpadły dwie młode kobiety, blondynka i brunetka. Nie tylko ja odnotowałem ich obecność. Trzech chłopaków też je zauważyło. „Ty, patrz jakie dwie dziunie.” Oczywiście od razu chłopcy się wyprostowali, wciągnęli brzuchy i wypięli torsy, rozstawili ramiona w pozycji „szerokie bary”. Dziewczyny były jednak wyraźnie czymś zaaferowane i na nikogo nie zwróciły uwagi. Początkowo żywo, ale cicho rozmawiały. Jakkolwiek w pewnym momencie jedna z nich – brunetka – nie wytrzymała. „Jak to nie chce ślubu kościelnego?!” „Właściwie on wcale nie chce się żenić, nie że akurat w kościele.” „Oni wszyscy tak mają. Chcieliby tylko poużywać i nic na poważnie, ale jest na to sposób!” Po wymownej pauzie, nieco ciszej, ale mimo wszystko głośniej niż standardowo, by w metrze dało się ją usłyszeć, wreszcie brunetka uchyliła rąbka tajemnicy… „Beatka złapała swojego na dziecko i od razu grzecznie poszedł do ołtarza!”
Załamałem ręce. Na szczęście właśnie był mój przystanek i dla mnie ta podróż dobiegła końca. Wystarczyło mi tych wrażeń.

Komentarze

komentarzy

Rafał Opublikowane przez: