Przepychanka kto komu ma siąść na kolanka

Odpowiedzialność – wiele osób się jej wystrzega. Nie chce decydować, przejmować inicjatywy, planować przyszłości. Sporo par walczy nie o to, kto ma w związku dokonywać wyborów, ale komu przysługuje przywilej rozliczania partnera z podjętych decyzji. Niekiedy dotyczy to nawet tak błahych kwestii jak wybór restauracji czy formy spędzania wolnego czasu. Strona, która decyduje, naraża się na krytykę w przypadku, gdy wybór okaże się nietrafiony, a konsekwencje niekorzystne.

Niektóre osoby wymigują się od odpowiedzialności do tego stopnia, że starają się nigdy nie zajmować stanowiska. „Na co masz dzisiaj ochotę?” pyta jedno, a drugie odpowiada słowami „Nie wiem, a ty?” lub „Bez różnicy, ty wybierz”. „Pójdziemy do Chińczyka czy na Pizzę?” „A co wolisz?” Nader częste wymijające odpowiedzi w końcu doprowadzają do białej gorączki.

Strona, która skłonna jest podejmować decyzje bierze na siebie raz za razem ciężar konsekwencji, co w końcu w perspektywie czasu zaczyna jej ciążyć. Zwłaszcza, gdy partner lub partnerka rozlicza z dokonanych wyborów.

Wygodnie jest nie brać na siebie odpowiedzialności, a potem tylko komentować cudze pomysły. W związkach ludzie wprost rywalizują o ten luksus i gorączkowo zabiegają o to, by partner albo partnerka wyręczał ich w życiowych wyborach. Tacy ludzie wolą, gdy ktoś inny wykazuje się inwencją, inicjatywą i planuje wspólną aktywność.

Kłopot w tym, że w końcu staje się to udręką dla osoby, która ma ciągle decydować. Miewa ona poczucie, że musi zabawiać drugą stronę, organizować jej czas, ciągnąć za język w trakcie rozmów, w których brakuje dobrych tematów.

Mężczyźni i kobiety prześcigają się w sztuczkach, które mają zrzucić odpowiedzialność na partnera bądź partnerkę. Czasami wydaje się, że mamy dzisiaj do czynienia z kryzysem odpowiedzialności. Ludzie winią innych za pewien stan rzeczy, na który mogliby mieć wpływ, ale woleli z niego zrezygnować. Dzieje się tak również w związkach. Jedno od drugiego pragnie opieki, troski, zabawiania, organizowania atrakcyjnego czasu, finansowania, wyręczania przy podejmowaniu decyzji i wyborów życiowych.

Dorośli ludzie często zachowują się jak dzieci, a potem tupią nóżką i mają pretensje do świata dorosłych, że nie zaspokaja ich potrzeb. W wielu związkach trwa… Ponura przepychanka kto komu ma siąść na kolanka. Niedojrzali emocjonalnie mężczyźni i kobiety próbują wymuszać, by ktoś ich wyręczał w dorosłych aspektach egzystencji oraz gwarantował rozrywkę i wysoką jakość życia. Roszczeniowe postawy w skrajnej wersji przyjmują postać: „Ty mnie zabawiaj, a ja będę robić sobie selfie!”

Jak tworzyć związek w takim klimacie? Dobre pytanie!

Komentarze

komentarzy

Rafał Opublikowane przez: